|
OPINIE PACJENTOW:
Magazyn „Szaman”
Odstresowane kręgosłupy
NINA GRELLA

Monika, 21-letnia studentka klasy skrzypiec Akademii Muzycznej w Katowicach, przybiegła do mnie w spontanicznym odruchu radości, aby pochwalić się, że nasza terapeutka, Grcta Harutyunyan, powiedziała jej dzisiaj, że jest już zupełnie zdrowa — kuracja dobiegła końca.
— Jestem taka szczęśliwa — powtarza co chwilę — chociaż już po pierwszym zabiegu uwierzyłam, że wszystko będzie dobrze.
Przed niespełna rokiem, dokładnie w kwietniu, nagle okazało się, że nie mogę grać —opowiada. — Prawa ręka, trzymająca smyczek, zaczęła mi drętwieć, boleć, a niedługo potem wykonanie jakiegokolwiek ruchu smyczkiem stało się niemożliwe. Rozpoczęłyśmy z mamą wędrówki po lekarzach. Rozpoznano zespół przeciążeniowy i skierowano na rehabilitację. Zaaplikowano mi masaże (suche i wodne), diadynamik, naświetlanie soluksem i kilka innych zabiegów fizykoterapeutycznych. Niestety, bez rezultatu.
Nie wiedziałyśmy z mamą, co robić i do kogo się zwrócić. I wtedy mama dowiedziała się o katowickim Centrum Medycyny i Psychoterapii, gdzie leczą metodami niekonwencjonalnymi. Doszłyśmy do wniosku, że trzeba spróbować, ale nie wiedziałyśmy, któremu specjaliście zaufać. Rejestratorka poradziła nam panią Gretę, która leczy skoliozy, dysplazje itp. schorzenia.
— Już po pierwszym zabiegu, który trwał raptem dziesięć minut pani Greta powiedziała mi, że jestem prosta. Miałam silne skrzywienie kręgosłupa i bardzo nierówne ramiona, co było widoczne na pierwszy rzut oka. Kiedy więc usłyszałam, że jestem prosta, najpierw zaczęłam się głośno śmiać i wołać, że to niemożliwe. Pani Greta bez słowa zaprowadziła mnie do lustra. I wtedy oniemiałam. Moje lewe ramię wróciło na swoje miejsce. Istotnie, byłam prosta. Znów na cały głos zaczęłam wołać, że to niemożliwe. Wołałam tak głośno, że z poczekalni przybiegła moja mama i także przeżyła szok na widok moich prostych pleców i równych ramion. Następnego dnia wzięłam do rąk skrzypce i zaczęłam grać. Lepiej, niż kiedykolwiek, bo z normalnie ułożonymi rękami...
Oczywiście, i Monika, i jej terapeutka musiały jeszcze sporo pracować nad wzmocnieniem mięśni. Przeżyły też trudne chwile. Pewnego dnia Monikę ktoś bardzo zdenerwował i... skrzywienie kręgosłupa wróciło. Pani Greta i tym razem poradziła sobie ze skoliozą, ale postraszyła Monikę:
— Jeszcze raz tak się zdenerwujesz, to ja nie poprawię tego, co zepsułaś. Musisz pracowaćnaci swoją psychiką, uspokoić się i wyciszyć. Kręgosłup nie lubi stresów...
Monika uśmiecha się do mnie swoim pełnym uroku uśmiechem z dołeczkami i przyznaje, że jest wreszcie szczęśliwa. Uniknęła grożącej jej operacji,-nie odczuwa bólu i gra. Prosi, abym napisała, że jest dozgonnie wdzięczna pani Grecie za to, co dla niej zrobiła.
— Tak łatwo ci to nie pójdzie — przekomarzałam się. — Musisz dla nas zagrać. Chociażby na najbliższych targowych „Spotkaniach z medycyną naturalną". Wspólnie pokażemy ludziom, co ta medycyna potrafi...
A potrafi nawet uleczyć nieuleczalne.
Greta Harutyunyan wróciła niedawno radość życia innemu, zdawałoby się nieuleczalnie choremu pacjentowi. Przyjechał do nas z Radomia. Nie tyle przyjechał, co został przywieziony. Miał uszkodzone kolano i taki zanik mięsni w prawej nodze, że od pół roku już nie chodził. Kiedy po pierwszym zabiegu stanął na obu nogach, prawa wyglądała nadal jak zupełnie wyschnięta, ale potrafiła utrzymać ciężar ciała. Powtarzał, jak Monika:
— To niemożliwe, to niemożliwe... Tylu dobrych lekarzy bezskutecznie próbowało mi pomóc, a tu jeden zabieg...
Oczywiście, tych zabiegów było więcej, dokładnie osiem, ale całe leczenie trwało tylko miesiąc (po dwa zabiegi tygodniowo) i przyniosło wspaniałe rezultaty. Radomianin już do nas nie wrócił, ale dotąd przyjeżdżają jego znajomi, zwabieni sławą cudownych rąk Grety Harutyunyan...
— Czy takie umiejętności to dar natury czy wiedza? — pytam.
— I jedno, i drugie — odpowiada Greta. — Jestem pewna, że dar „odstresowywania" kręgosłupów otrzymałam od Boga, ale rozwijam ten dar od wielu lat ciężką, ustawiczną pracą. Całe życie uczę się. Nawet po skończeniu studiów nie odpoczywałam ani jednego dnia. Nie znoszę amatorszczyzny. Szanuję profesjonalistów i sama staram się być taka właśnie. A praca daje mi ogromnie dużo satysfakcji. Czy może być coś piękniejszego od radości dziewczyny, która znowu może zagrać na ukochanych skrzypcach?...
To prawda. Ta radość była tak piękna i tak spontaniczna, że postanowiłam o niej napisać.
Postanowiłam napisać także dlatego, że co dziesiąte polskie dziecko (w niektórych regionach co ósme) ma problemy z kręgosłupem. Cierpią na skrzywienie boczne, sko-liozę, lordozę, zaniki mięśni... Tym dzieciom, z których wiele trafia w końcu na stoły operacyjne, mógłby pomóc dobry chiro-praktyk, zwłaszcza dobry kręgarz.
Chiropraktycy są na Zachodzie najczęściej odwiedzanymi specjalistami po internistach i stomatologach. W Stanach Zjednoczonych działa oficjalnie ponad 50 tyś. kręgarzy! Szkoda, że nasza medycyna traktuje tę profesję nadal nieufnie, przedkładając skalpel nad fachową wiedzę i ręce obdarzone niezwykłym darem.
Obserwując efekty pracy naszych specjalistów — Grety Harutyunyan i Eugeniusza Kulika, nabieram głębokiego przekonania, że to musi się zmienić...
OPINIE PACJENTOW:
Gazeta
PACJENCI O SOBIE I GRECIE
Kiedy zdarza się niezwykłe uzdrowienie, np. zniknięcie po jednym zabiegu skoliozy lub uporanie się z chorobą, z którą przez wiele lat, bezskutecznie borykali się lekarze-s~pecjaliści, Greta Harutyunyan prosi pacjentów o opisanie przypadku. Pokazała mi te wspomnienia. Przeczytałam i uznałam, że warte są opublikowania. Oto dwa z nich:
Krzysztof S. z Katowic: Kiedy spotkałem panią Gretę, miałem silną skoliozę, mocno wysuniętą lewą łopatkę oraz częste bóle w piersiowo-lędźwio-wym odcinku kręgosłupa. Po pierwszym zabiegu długo przyglądałem się własnym plecom w lustrze, do którego przyprowadziła mnie pani Greta. Skrzywienie kręgosłupa zniknęło, lewa łopatka powróciła na swoje miejsce, a ja odzyskałem właściwą postawę ciała.
Mikołaj K., lat 14 (relacja matki): W pierwszym roku życia l pobyt w szpitalu. Rozpoznano żółtaczkę fizjologiczną. W drugim roku życia drugi pobyt w szpitalu z rozpoznaniem zespołu złego wchłaniania — III stopień zaniku kosmków jelitowych. Zalecono dietę bezglutenową. W następnym roku dołączono dietę bezlaktozową.
Równocześnie w pierwszym roku życia wykonano w Szpitalu Wojewódzkim w Tychach badania radiolo-gioczne bioder. Chirurg uznał, że wszystko jest w porządku i zalecił jedynie grubą pieluchę. W czwartym roku życia lekarz rejonowy zwrócił uwagę na mostek i skierował dziecko na konsultację do ortopedy. W Szpitalu Wojewódzkim w Tychach ortopeda znów nie stwierdził nic niepokojącego. Zalecił tylko jazdę na rowerze.
Gdy dziecko poszło do szkoły, dzięki objazdowej ekipie z Wrocławia zaistniała możliwość dokonania badania komputerowego kręgosłupa. Wyniki mnie dobiły: płaskostopie, skolioza, kifoza, różnica w położeniu łopatek 2,5 cm. Zalecenia: ćwiczenia oddechowe w domu.
Dopiero przed trzema laty mój syn trafił do kompetentnego lekarza, doktora Moszkowicza, który stwierdził, że wiązadło mostka „nie rośnie" i wciąga żebra, pomniejszając komorę serca. Skierował syna do sanatorium w Goczałkowicach, a stamtąd do kliniki w Zabrzu z sugestią operacji mostka. Profesor, który miał wykonywać zabieg, wyjaśnił nam, że zastosuje pręt, który „wypcha" żebra, a po dwóch latach zostanie usunięty. Podkreślił, że z operacją trzeba się pospieszyć, bo za kilka miesięcy może już być za późno. Kiedy czekaliśmy na operację, przyszło zawiadomienie o zakwalifikowaniu syna na leczenie sanatoryjne w Rabce. Tam syn zachorował na świnkę, potem wywiązało się zapalenie opon mózgowych. Trafił do kliniki im. Jana Pawła II w Krakowie.
W tym czasie dowiedziałam się, że wszczepienie pręta pod mostek wiąże się ze sporym ryzykiem. Gdyby syna ktoś popchnął, pobił, gdyby się przewrócił, mogłoby to skończyć się tragicznie. Zaczęłam więc gorączkowo szukać jakiejś niekonwencjonalnej metody leczenia. I nagle znalazłam w „Dzienniku Zachodnim", w dodatku informującym o Targach „Bliżej zdrowia, bliżej natury" nazwisko pani Grety oraz adres przychodni, w której przyjmuje. Nawet nie sprawdziłam, czy będzie mogła pomóc mojemu synowi. Od razu byłam pewna, że to jej szukałam.
Dziś jesteśmy po czwartym zabiegu. Efekt: już po pierwszym łopatki stały się równe (przez te lata różnica znacznie powiększyła się). Nie wierzyłam swoim oczom, więc w domu sprawdziłam poziomicą, aby móc uwierzyć! Nogi wyrównały się po drugim zabiegu. Zaczął też „ruszać się" mostek. Jeszcze istnieje wklęśnięcie, ale już widać poprawę. Operacja raczej nie będzie potrzebna. Z serca spadł mi wielki ciężar. Czuję się nareszcie wolna od wieloletniego koszmaru. Kiedy z synem będzie już wszystko dobrze, przyjadę tu ze swoim kręgosłupem...
OPINIE PACJENTOW:
Panią Gretę poznałam po siedmiu latach walki z ciągle narastającym skrzywieniem kręgosłupa. Nie pomagały sanatoria, gorsety ortopedyczne i męczące ćwiczenia. Po kilku wizytach u Pani Grety efekty były widoczne gołym okiem. Zniknęły zdeformowane plecy i jednocześnie moje kompleksy z tym związane.
Na dodatek byłam dziewczyną znerwicowaną i bojaźliwą. Po spotkaniach z tą wspaniałą osobą stałam się wyraźnie wyciszona, zniknęły lęki i problemy z zasypaniem, za to poprawiła się koncentracja i przybyło mnóstwo pozytywnej energii. Wszystkie te zmiany były zauważane, nie tylko przez rodzinę, ale i kolegów z klasy oraz samych nauczycieli.
W dalszej kolejności zatrzymała mi silną, ciągle postępującą wadę wzroku i skorygowała uciekające oko.
Od tamtej pory dziękuję Bogu, że postawił na mojej drodze osobę, która tak wiele dobrego zrobiła dla mnie i mojej rodziny. Po mimo upływu kolejnych siedmiu lat nadal lgniemy do spotkań z tą przecudowną, pełną ciepłą i miłości kobietą jaką jest Pani Greta.
Ilona , 30lat. Polska2002 rok
OPINIE PACJENTOW:
Gdyby nie Pani Greta była bym dziś ciągle obolałą i zmęczoną życiem osobą. To właśnie ona pomogła mi w dokuczliwych bólach lędźwiowych kręgosłupa i problemach nerkowych, którym medycyna akademicka nie mogła zaradzić. Skończyły się częste wizyty u lekarzy i realizowanie zbędnych recept w aptekach. To właśnie ona wskazała drogę do zdrowia poprzez oczyszczanie organizmu i stosowanie odpowiednich suplementów diety. Nauczyła pozytywnego myślenia i czerpania radości z życia. Po mimo upływających lat i trudnych kolei życia jestem spokojna o dalszą przyszłość mojej i najbliższych. Jej pozytywna energia i płynąca z niej dobroć jest jak balsam dla mojej duszy i ciała.
Wdzięczna losowi za spotkanie tak cudownej osoby,
Eleonora, 54 lata. Polska 2009rok
OPINIE PACJENTOW:
Życie w nieustannym biegu i stresująca praca nakłoniły mnie do spotkania z panią Gretą. Po wizycie okazało się, że było nieznaczne skrzywienie kręgosłupa, problemy wątrobowe, którym bardzo szybko zaradziła. Najważniejsze jednak – pomogła zajść w ciążę.
Córka urodziła się z przykurczem lewej strony ciała, a z powodu zaniedbania lekarzy z zamartwicą. Później doszły problemy z bioderkami i wirusowe zapalenie płuc. Dzięki tej cudownej kobiecie dziecko nie musiało nosić poduszki ortopedycznej co potwierdzały wizyty lekarskie. W wiadomy jej tyko sposób usunęła przykurcz lewej strony ciała, wyrównała pomniejszony lewy policzek, oczko i rękę. U kilku miesięcznego dziecka już po pierwszej wizycie można było zauważyć poprawę stanu psychiczną, z kilku dziesięciominutowych drzemek w ciągu dnia dziecko potrafiło przespać dwie godziny spokojnym snem, a i noce były spokojniejsze, apetyt dopisywał. Po bardzo ciężkim porodzie pomimo obaw neurologów Emilka rozwijała się prawidłowo. Dzięki dalszym wizytom u Pani Grety dziś jako dwu latek przewyższa rozwojem niejednego rówieśnika.
Jako matka, każdej matce z całego serca polecam tą przecudowną, przemiłą osobę, przekazującą swą cudowną moc wszystkim potrzebującym.
Wdzięczna,
Beata 32 lata.Polska 2006 rok.
OPINIE PACJENTOW:
Kiedy przeczytałam w gazecie artykuł o Pani Grecie pomyślałam, że jest osobą która mogłaby mi pomóc. Od kilku lat walczyłam z potężnym bólem okolicy lędźwi który przeobrażał się i atakował coraz to większy obszar ciała i jak tajfun wyniszczał mój organizm. Zanim położyłam się na kozetce u Pani Grety ledwie mogłam funkcjonować w życiu codziennym. Moje uczące się dopiero chodzić dzieci poruszały się szybciej niż ja. Kiedy kolejny raz stawałam w drzwiach gabinetów lekarskich widziałam zakłopotanie w oczach lekarzy bo nie wiedzieli co ze mną zrobić. Po wielu specjalistycznych badaniach nigdy nie usłyszałam diagnozy, może poza jedną: wyniki ma Pani dobre-to jest Pani zdrowa. A ja przecież już ledwie chodziłam. Pani Greta po minucie już wiedziała co mi dolega, ku memu zdziwieniu opisała dokładnie mól ból, od razu dotknęła miejsca skąd wychodził. Kość ogonowa i część kręgosłupa lędźwiowego tak była skrzywiona, że powodowała uciski na kości i organy, które odmawiały posłuszeństwa. Brak miesiączki lub długotrwałe krwotoki, brak czucia, nerwobóle, problemy z jelitami to przypadłości które dokuczały mi na co dzień. Zaczęła się moja wędrówka po ginekologach, ortopedach, neurologach, proktologach, przeszłam wiele rehabilitacji i nie dostałam odpowiedzi ani wskazówki. Niestety dopiero po tak długich cierpieniach trafiłam do Pani Grety, która nieinwazyjną metodą, nie sprawiając bólu „wyprostowała” problem. Od tamtych dni pożegnałam się z moją traumą (wmawiano mi nawet nerwice) za co jestem wdzięczna z całego serca.Wreszcie zapomniałam o bólu, żyję pełnią życia a moje dzieci nie mogą mnie już dogonić
Joanna, 30 lat. Mama trójki dzieci.
|
Zdjecia pacjentow pred i po:


inne fotografi:


|